Paradoksalnie najbardziej wstrząsające sceny zobaczymy już na początku filmu wszak jak inaczej wytłumaczyć decyzje Bena (Idris Elba), aby po odwołaniu lotu podróżować prywatnym samolotem z Alex, która pod innym nazwiskiem (Kate Winslet) miała już przecież pewne przygody morskie na środku Atlantyku.
To, iż skończy się jak się skończyło było wiadomo, aczkolwiek przeżycie 75% pasażerów w katastrofie lotniczej w górach to fakt naprawdę warty odnotowania.
Film w pierwszej fazie to praktycznie kopia „Alive, dramat w Andach” chociaż nacisk położony jest jednak na interakcję między bohaterami a nie walkę o przeżycie w tych raczej mało przyjemnych okolicznościach przyrody. Dla nas widzów zdecydowanie jednak najważniejsze są zdjęcia.
Film nie epatuje pokreśleniem wielkiego dramatu bohaterów, trzeci z nich (pies) jest nawet cokolwiek zadowolony z przydługiego spaceru i hasania w śniegu na tyle, iż jego determinacja w złapaniu zająca wcale do wielkich nie zależy. Co innego puma.
Minuty w kinie mijają więc leniwie, dzielimy czas na podziwianie widoków, słuchanie naprawdę miłej muzyki i gdzieś tam obserwacje walki o przeżycie Alex i Bena, którzy wciąż jednak wyglądają fizycznie, jak na te 3 tygodnie, rewelacyjnie. Te uproszczenia jednak wiele nie psują, jeżeli nie wymagamy wartkiej akcji, a gdzieś tam wtopimy się w atmosferę tego filmu, to naprawdę wyjdziemy z kina zadowoleni.
Druga część filmu może być odebrana jako rozczarowanie, aczkolwiek nie psuje ona ogólnego pozytywnego wydźwięku tego obrazu:
Ocena 7/10
Zwiastun:
Pomiędzy nami góry | Zwiastun [#1] | 2017