Jako że mamy ambicję wspierać warszawską scenę w każdym jej aspekcie, czy to tanecznym, czy to muzycznym więc co jakiś czas prezentujemy naszym czytelnikom kolejnego „szaleńca”, tym razem padło na Szelmę czyli Klaudię Lewandowską.
Kim jest? Opowie już sama.
Zwykłym człowiekiem, który chce Wam pokazać swoją pasję. Śpiewam od 16 lat, od kiedy nauczyciel muzyki z podstawówki pokazał mi tę drogę. Pan Wiesław Słotwiński nadal bada na swoich lekcjach predyspozycje wokalne dzieci i motywuje do rozwijania się w tym kierunku. Kiedy uczęszczałam do Szkoły Podstawowej nr 203, prowadził zajęcia pozalekcyjne wokalne oraz nauki gry na keyboardzie, szkolny chór, a także konkursy wokalne dla uczniów. Rok po moim ukończeniu nauki ukazała się płyta z piosenkami dziecięcymi wykonywanymi przez chętnych uczniów. To dzięki Panu Słotwińskiemu zakochałam się w śpiewaniu i jest to mój sposób na życie do dziś. Zawsze będę pamiętać lekcję, na której śpiewaliśmy wspólnie i dostałam propozycję dołączenia do chóru szkolnego, a także uczęszczania na zajęcia po lekcjach. Zajęłam 3 miejsce w szkolnym konkursie i to są moje najlepsze szkolne wspomnienia na przestrzeni wielu lat nauki gdziekolwiek. Jeszcze dwa lata po zakończeniu nauki uczestniczyłam w koncertach świątecznych organizowanych w kościele przy pl. Trzech Krzyży. Po prostu chciało mi się tam wracać. Pan Słotwiński jest dumny ze swoich uczniów i interesuje się tym, co robią po ukończeniu nauki. Rozpoznał mnie w zeszłym roku na koncercie Studia Piosenki Anety Figiel w Domu Kultury Śródmieście, mimo że zmieniłam nazwisko i minęło około 15 lat, od kiedy zaczęłam śpiewać na jego lekcjach… To człowiek kompletnie oddany temu, co robi, maksymalnie zaangażowany i myślę, że ze świecą można szukać takich nauczycieli. Wszystkim zainteresowanym opowiadam z ogromnym sentymentem o moim początku śpiewania – ostatnio na warsztatach z Anną Serafińską wypełniłam zadanie napisania piosenki o tym, jak zaczęłam śpiewać, wspominając właśnie o lekcjach Pana Słotwińskiego:
Pan od muzyki zauważył mnie,
na lekcji zabrzmiał mój śpiew
zaprosił na chór, spodobało mi się
i do dzisiaj ciągnę tę grę.
Jestem otwarta na różną muzykę, od niszowej i punkowej zimnej fali po rap i poezję śpiewaną. Śpiew to mój sposób na życie i swoista terapia na codzienność. W tej chwili śpiewam w zespole Hatestory (coldwave). Jeszcze trzy lata temu nie wierzyłam, że mogę być wokalistką występującą z doświadczonymi muzykami na różnych scenach. Teraz już wiem, że wystarczy zaufać sobie, żeby zacząć pisać własne teksty i po prostu tworzyć muzykę, co jest dla mnie najlepszym, co mnie w życiu spotyka. Hatestory pokazał mi mój przyjaciel, Fragles. Jestem mu ogromnie wdzięczna, bo to dzięki niemu zgłosiłam się do chłopaków, którzy teraz są dla mnie częścią mojej rodziny.
Raz do roku staję się chórzystką w projekcie Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki. Rocznica Powstania Warszawskiego jest dla mnie wyjątkowa, ponieważ wiąże się z historią mojej rodziny i przeżywam niezwykle wzruszające chwile, śpiewając z innymi 1 sierpnia na Placu Piłsudskiego. Tego się nawet nie da opisać słowami.
W „roku szkolnym” chodzę dwa razy w tygodniu do Klubu na Hożej – filii Domu Kultury Śródmieście do Studia Piosenki Anety Figiel. Od mniej więcej dwóch lat to miejsce tworzą osoby, które bardzo się ze sobą zżyły (nazywamy siebie „Hożanami”). Czasem spotykamy się również poza zajęciami i współpracujemy w niezwykłej atmosferze, która jest niesamowicie przyjazna i wolna od zawiści, porównywania się i konkurowania – co niestety można zaobserwować w środowisku muzycznym (i nie tylko niestety). Akompaniuje nam przesympatyczny Krzysztof Jaszczak, tworząc dla nas nowe aranżacje znanych piosenek, a także tych całkiem nietypowych. Zajęcia wyznaczają uczestnikom rytm tygodnia, w którym nasze spotkania pozwalają na ucieczkę od codzienności. Często występujemy i mamy już swoją widownię, a najwierniejszy fan Anety – Pan Edward – przychodzi na większość koncertów. Śpiewaliśmy już specjalną wersję piosenki „I say a little prayer” ze zwrotką po polsku dla Pana Edwarda oraz zorganizowaliśmy cały koncert z piosenkami przedwojennymi i wojennymi, gdzie mógł zaprezentować swoje wiersze i fragmenty książki ze wspomnieniami, którą Aneta przeczytała ją jako pierwsza. Nagraliśmy razem w domu Anety piosenkę świąteczną. Sami ułożyliśmy tekst, opierając się na świątecznym wierszu i ustaliliśmy melodię. Każdy nagrywał swój fragment. Spotkaliśmy się także spontanicznie na warsztatach w Zglechowie, gdzie wymyślaliśmy własne piosenki w oparciu o losowe słowa zapisane własnoręcznie na kolorowych karteczkach. Mam mnóstwo dobrych wspomnień związanych z tym Studiem Piosenki. Uważam, że to miejsce ciągle pozwala mi się rozwijać także dzięki temu, że podczas swojej nieobecności Aneta zaprasza swoich przyjaciół, którzy wnoszą nową wartość – inne, świeże spojrzenie i opinię na temat naszych umiejętności oraz dobre rady procentujące na przyszłość.
Wszystkie zajęcia, w których brałam i biorę udział kształtują mnie i czuję się coraz pewniejsza – dlatego piszę coraz więcej tekstów i postanowiłam powołać do życia Szelmę. Ja po prostu nie potrafię żyć bez śpiewania :)
Teraz mam również takie miejsce, w którym dużo gram w skojarzenia i tworzę. Ono kojarzy mi się ze spontanicznością i otwartością. Tutaj czuję się bezpiecznie z każdym moim pomysłem. To warsztaty Girls Rap Stowarzyszenia Praktyków Kultury. Szybko okazało się, że dla mnie to coś więcej, niż warsztat. Życie samo pisze scenariusze do zarapowania. Mam motywację, żeby opisać to, co mi się przytrafia i pokazać dziewczynom. Dzięki ich namowom postanowiłam nagrać kawałek, który napisałam w autobusie w drodze na zajęcia. A teraz chcę się z nim podzielić z innymi :) Miłego słuchania
Gdzie można podglądać Szelmę?
- W serwisie SoundCloud.com
- W serwisie Youtube.com