Na ten dzień czekał każdy fan żużla oraz Ci, co nigdy tego nie widzieli i chcieli poczuć wielki żużlowe emocje.
Bilety na to wydarzenie rozeszły się jak świeże bułeczki. Każdy jakkolwiek próbował dostać bilety. Zapowiadało się naprawdę świetne wydarzenie na Stadionie Narodowym, lecz było całkiem inaczej.
Przygotowania rozpoczęły się już dwa miesiące wcześniej. Specjalne kruszywo, po którym jeżdżą zawodnicy przypłynęło aż ze wschodniej Anglii z King’s Lynn do portu w Gdańsku, a dalej ciężarówkami do stolicy, do magazynów na Żeraniu.
Tor był budowany przez duńską firmę Speed Sport, należącą do Ole Olsena, która specjalizuje się w szybkiej budowie takich torów w różnych miejscach. Tym razem im to nie wyszło.
15. zawodników miało przetestować nawierzchnię, jednak tylko dwóch odważyło się na nią wjechać. Jak sami mówili, we 4 osoby nie dało się jechać po torze, a o rywalizacji nie było mowy. Trening skończył się o wiele szybciej niż planowali organizatorzy i przenieśli go na sobotę rano. Na torze pojawił się tylko Nicki Pedersen i Thomas H. Jonasson. Tor był za miękki oraz pełen bruzd, które stwarzały zagrożenie dla zawodników. Przez całą noc ‘fachowcy’ poprawiali i utwardzali nawierzchnie na sobotni finał.
Jednak było wręcz przeciwnie.
Rozpoczęcie zaczęło się od gwizdów jak spiker wspomniał o prezydencie Bronisławie Komorowskim.
Pierwsze dwa biegi odbyły się bez problemów, lecz już na 3. biegu rozpoczęła się walka z taśmą startową, którą prawdopodobnie obsługa sama sobie popsuła (zerwano linkę podnosząca taśmę). Tak to wychodzi jak jeden ciągnie, drugi trzyma, a później tylko rozkładanie rąk, a na usta cisnęły się słowa „coś ty, $%#*&, zrobił?!”.
Po 3. biegu (planowano 6 biegów po 4 okrążenia) i długiej naradzie zawodników oraz sędziów, zawody się zakończyły. Podczas długiej przerwy kibice denerwowali się na trybunach i nie dowierzali w to, co się dzieje. Zaczęły się kolejne gwizdy oraz krzyki „złodzieje” w kierunku organizatorów. Widzowie zaczęli wychodzić ze Stadionu.
- Matej Zagar (miejsce 1),
- Chris Harris (miejsce 2)
- Jarosław Hampel (miejsce 3).
Bardzo jest mi szkoda, że Tomasz Gollob został pożegnany w tak nielicznym gronie. Niestety nie możemy winić zawodników, lecz organizatorów za źle przygotowany tor na zawody oraz gwiazdę wieczoru czyli „taśmę startową„.
Po prostu żenada…
Oświadczenie organizatorów: LINK