Nie załamujmy rąk! Hiszpanie to przesympatyczni ludzie. I jak to ludzie, zostawili na Saskiej Kępie śmiecie i bogactwo.
Od naszej południowej relacji do popołudnia minęło kilka godzin i w tym czasie na Saską Kępę przybyło… bardzo dużo kibiców Sevilli. Bawili się świetnie.
Okoliczne kawiarnie zapewne zanotowały rekordowe obroty. W wielu miejscach, mimo dobrego przygotowania zabrakło piwa (tego lepszego). Hiszpańscy kibice chyba zjedli wszystko, co było do zjedzenia i wypili, co było do wypicia.
Śpiewom i tańcom nie było końca.
Trzeba przyznać, że takiej fiesty to jeszcze chyba Saska Kępa nie widziała.
Były też akcenty wewnętrzne (kłótnia hiszpańska przy Walecznych), i międzynarodowe (bratanie kibiców Sevilli i Dnipro) oraz próba awantury polskiego kibica z kibicami ukraińskimi – zażegnana, na prośbę kibiców hiszpańskich, przez patrol Straży Miejskiej.
Dał się również zauważyć zakrwawiony młodzieniec w barwach Sevilli oraz kilku wleczonych, przez przyjaciół, osobników.
Zastanawia pytanie; co z meczu zapamiętają mocno uraczeni alkoholem kibice?
Jednak mimo tych kilku przypadków, plasujących się w granicach błędu, trzeba przyznać uczciwie, że Hiszpanie bawili się sympatycznie.
Po rozpoczęciu meczu na Kępę wmaszerowały brygady sprzątające.
Ciekawe, kto za to zapłacił?
Fotoreportaż:
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie
- Hiszpanie






























Komentarze