Ledwo jedno „dziecko” taneczne nam z gniazda wyfrunęło a już kukułka podrzuciła nam kolejne. Kochamy tego ptaszka!
Warszawa nareszcie zaczyna walczyć o SWOJE! NALEŻNE jej miejsce na scenie tanecznej Polski (nie będzie Bytom pluł nam w twarz ni Rozbarkiem się zasłaniał! – trochę mnie chyba entuzjazm ponosi?) Dość że działalność WST, Zawirowań, DKŚ, Dorożkarni i pozostałych ośrodków kultury ze swoimi grupami i zespołami tanecznymi powoli zaczyna zbierać owoce.
Tyle, że do tej pory były to działania na arenie tańca współczesnego, nowoczesnego. Nikt nie miał odwagi by zawalczyć z (neo)klasyką. Gdy człek zmęczony nagle nabierał ochoty na coś klasycznego (i gdy przypadkowo nie był to schabowy z kapustą) to siłą rzeczy musiał wybrać się do Teatru Wielkiego (polecamy zawsze i wszędzie swoją drogą!), no i siłą rozpędu decydować się na formy temu miejscu właściwe, tj. duże, monumentalne nawet czasem. A przecież nie zawsze tego szukamy.
No i proszę bardzo. Trzask, prask! I oto mam przyjemność przedstawić nowy zespół na scenie warszawskiej. Co prawda korzeniami sięgający Baletu Narodowego ale jednak będący bytem odrębnym, samoistnym i NIEZALEŻNYM. Tym samym skazanym na kompromisy (ale o tym innym razem)
Przy teatrze Syrena, zaraz przy placu Wojciecha Malajkata (jest taki! niedowiarki niech sobie zajrzą do SYRENY – bo to fajne miejsce swoją drogą) jakoś tak w styczniu zaczął działalność nowy zespół taneczny: WARSAW BALLET. Nazwa prosta, wskazująca z marszu potencjalnemu odbiorcy o co chodzi i czego się spodziewać (hip-hopu to tam raczej nie ujrzy). I z marszu zaczął przygotowania realizacji spektaklu tanecznego. Premiera planowana jest w początkach czerwca w Teatrze SYRENA… ale o samym spektaklu to już niech sama pomysłodawczyni i główna siła sprawcza zespołu opowie.
Natalia Wojciechowska: OF LOVE to spektakl składający się z dwu dość odrębnych części.
„Unlike any” – chor. Natalia Maria Wojciechowska, muzyka Arvo Part, Bach, Satie, Barber
„Unlike any„ to jednoaktowy balet utrzymany w stylu tańca neoklasycznego. Jest to obraz inspirowany życiem artystki utrzymany w dość ascetycznej, niecodziennej formie. Opowiada o poszukiwaniu, spotkaniu oraz oddaniu się miłości. Miłości, która spala i tworzy, która burzy to, co zbudowane, by tworzyć na nowo.
Głównymi bohaterami baletu są kobieta i mężczyzna– w strojach purpurowych, jak dwie krople krwi symbolizujące czystą miłość. Tłem i uzupełnieniem obrazu są tancerki, które symbolizują wszystko, co otacza parę – rzeczywistość, innych ludzi. Tancerki niekiedy też odzwierciedlają emocje, które towarzyszą kobiecie.
Kolejne sceny obrazujące poszukiwanie miłości, spotkanie bohaterów, reakcję kobiety na miłość, połączenie w jedno kobiety i mężczyzny są przetykane wirtuozerskimi popisami tancerek. Taki układ choreografii wprowadza dysonans, który ma dodatkowo podkreślić wyjątkowość miłosnego duetu obserwowanego przez widzów.
Natalia dedykuje ten balet miłości swojego życia – swojemu mężowi, dzięki któremu narodziła się na nowo i bez którego nadal byłaby samotną kroplą w otaczającym ją i niekiedy przytłaczającym oceanie rzeczywistości.
„.Nie budź mnie” – choreografia Bartek Woszczyński, muzyka Arvo Part
“Nie budź mnie” jest spektaklem ukazującym paradoks miłości oraz uzależnienia. Tancerze zabierają nas w emocjonalną podróż psychologiczną, w której z pozoru piękna i nieskazitelna miłość jest uczuciem toksycznym i autodestrukcyjnym. Spektakl ukazuje problem uzależnień widziany z punktu widzenia osoby uzależnionej, która często nie jest w stanie odróżnić rzeczywistości od wyobraźni. “Nie budź mnie” to personifikacja wzruszającego, lecz tragicznego monologu zamkniętego we własnym, częściowo wyimaginowanym świecie człowieka.
Na zaproszenie pani Natalii w radosnych podskokach pomknąłem na jedną z pierwszych prób zespołu by posłuchać, podpatrzeć i pofotografować…
CDN … jako że objęliśmy troskliwym patronatem zespół, to co jakiś czas będziemy o nich opowiadać. W kilku odcinkach przedstawimy cały zespół, choreografów jak i tancerzy. Porozmawiamy o planach, ambicjach i przyszłości grupy. No i śledzić postępy. Okiem „rodzica”.. czułym ale i wymagającym.
Z przyjemnością i DUMĄ. Bo dobre, bo nasze.