Do kalendarza imprez sportowych po wielu latach nieobecności powrócił rajd Polskie Safari. 36 edycja tej imprezy odbyła się 10 i 11 lipca w Warszawie.
Start i prolog wyznaczono na piątek pod Centrum Olimpijskim a metę i uroczyste rozdanie nagród w sobotni wieczór pod Pałacem Kultury. Na starcie pojawiło się 91 ekip.
Od kilku lat sport motorowy w Polsce nie dość, że nie rozkwita to wręcz więdnie a nawet usycha. Ktoś wreszcie pomyślał, że Rajdowe Mistrzostwa Polski Samochodów Terenowych, Puchar Polski w Rajdach Baja i Rajdowy Puchar Polski Samochodów Terenowych można połączyć w jedną imprezę i w ten sposób zgromadzić na starcie niemałą liczbę zawodników. A dodatkową atrakcją dla publiczności jest możliwość podziwiania rywalizacji nie tylko wśród kierowców samochodów, ale też motocykli, quadów i pojazdów UTV.
Organizator w strefie kibica zaplanował mnóstwo atrakcji dla mającej licznie przybyć publiczności. Tylko ta jakoś się nie pojawiła. No cóż można to zwalić na pogodę, albo na sezon urlopowy, albo… nikt nie wiedział, że w Warszawie będzie rajd.
Na oficjalnej stronie rajdu na dwa dni przed imprezą nie było żadnej informacji o lokalizacji odcinków specjalnych, stref kibica itd. Atrakcje w strefie kibica zaplanowano na piątek od godz. 10:00. I chociaż są wakacje, to ci co akurat nie wyjechali na urlop, w większości o tej porze pracują.
W sobotę rozegrano trzy odcinki specjalne o łącznej długości ponad 100 km. Właściwie to był jeden odcinek pokonywany trzykrotnie. Trasę oesu wytyczono na poligonie w Rembertowie. Trasa znana i nielubiana przez zawodników i to nie tylko polskich. Jedyny Polski odcinek specjalny legendarnego rajdu Paryż Moskwa Pekin w 1992 roku odbył się właśnie na tym poligonie.
Wielki finał pod Pałacem Kultury wypadł blado. Na ogromnym telebimie wyświetlano reklamy producentów żywności na zmianę z producentami wyposażenia łazienek i listą patronów medialnych, niestety nic na temat samego rajdu. Mimo systemu pozwalającego śledzić na żywo wyniki zmagań, organizator miał problemy z ustaleniem miejsc jakie zajęli poszczególni zawodnicy.
Był w Warszawie rajd, to nic że trasa była trochę nudna i specyficzna, zawodnicy reprezentowali wysoki poziom przygotowania sprzętu i umiejętności, tylko nikt go nie widział. A szkoda. Po sukcesach Polaków w tegorocznym rajdzie Dakar wydawać by się mogło, że rajdy terenowe powinny zyskiwać na popularności. I pewnie tak jest. Tylko trzeba pamiętać, że oprócz samej rywalizacji potrzebny jest kibic, bo to on przyciąga sponsorów. Ci powodują, że są środki na starty w zawodach rangi międzynarodowej. Można tu jeszcze długo snuć ten wątek. Lubimy kiedy nasi sportowcy odnoszą sukcesy na arenach międzynarodowych. Tylko nic nie robimy żeby im to ułatwić.
Artykuł pochodzi z magazynu IAuto.
Do pobrania na smartfony:
- App Store: https://itunes.apple.com/pl/app/iauto-magazyn/id909257215?mt=8
- Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.iauto
Strona: http://iauto.website
Komentarze