Tradycyjnie, jak co roku, odbyła się (o godz. 1200, 8 marca 2015 r.) skromna uroczystość pod tablicą pamiątkową na Dworcu Gdańskim. Została ona wmurowana w marcu 1998 r. dla upamiętnienia fali przymusowych emigracji z Polski osób pochodzenia żydowskiego.
Aby dostać pozwolenie na wyjazd musieli oni podpisać podanie o zrzeczenie się polskiego obywatelstwa. Zamiast polskich paszportów otrzymywali tzw. dokumenty podróży ważne tylko na wyjazd z Polski i bez prawa powrotu.
Nie analizując politycznych przyczyn tego co się wydarzyło, należy wyraźnie powiedzieć, iż była to wielka tragedia. Tak dla tych, którzy musieli wyjechać, jak i dla tych co pozostali.
Ludzie, którzy spędzili w Polsce całe swoje życie, przeżyli wojnę i czuli się Polakami – musieli na zawsze opuścić swoją ojczyznę.
Zostawili tu wszystko co było dla nich ważne. W tym znajomych i przyjaciół, którzy odprowadzali ich na Dworzec Gdański i żegnali – w większości wypadków na zawsze.
Pustka po tym, co się stało była ogromna. Rozdzieleni zostali sąsiedzi i koledzy ze szkół.
W czasach ograniczonego kontaktu ze światem nie było możliwe utrzymywanie relacji. A sytuacja w Polsce skutecznie wzmacniała wzajemne animozje.
Dziś już nie sposób – ani sobie tego wyobrazić ani tym bardziej nadrobić straconych lat. Wyrosło kolejne pokolenie wychowane za granicą, które nie czuje związku z Polską i nie zamierza się z ojczyzną dziadków i rodziców utożsamiać.
W uroczystości na Dworcu Gdańskim uczestniczył wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński, który w imieniu Prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz złożył wieniec.
Spotkanie prowadziła Gołda Tencer, dyrektor naczelny i artystyczny Teatru Żydowskiego i prezes Fundacji Shalom. Był obecny Artur Hofman, przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce oraz Ewa Prończuk, szefowa oddziału warszawskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce a także prof. Jan Jagielski z Żydowskiego Instytutu Historycznego i ksiądz Wojciech Lemański.
Komentarze